W Polsce podobno +9 stopni...piękna pogoda, wiosna już:) Tutaj trochę gorzej, ponuro i zimno. W pracy nudy, nie mam pomysłu na dzisiaj. Narazie żadnej pracy nie znalazłem, nie przyjmują teraz czy co...dużych wymagań nie ma wiec nie wiem o co chodzi. Zaraz spadam sobie pobiegac, wyciągnąłem dres i pobiegam godzinkę, dobrze mi to zrobi. Kumple biegaja i mnie namówili. Narazie
Zaczęłem zaglądać sie na nową pracą, stwierdziłem, że za dużo mam wolnego i potem siedzę na chacie i bąki zbijam. Może coś znajdę, może coś dodatkowego. Weekendy są fajne , mogę odpoczywac, ale w środku tygodnia chciałbym pracować, po to tu jestem. Poza tym nic nowego, nic sie nie dzieje.
No i powrót do pracy... taki był boski ten weekend, że aż sie nie chce wracać do roboty. Zrelaksowany, wypoczęty super się czuję. Niedzielę całą spędziłem w łożku, chodziłem tylko jedzenie robić no i do toalety:D oglądałem tv, zadzwoniłem do domu. Takie coś było mi potrzebne:)
Oj co tu dużo pisac, fajnie było. Nawet nie mam dużego kaca, bo się pilnowałem:D Pub fajny, dużo wiary, przysiadły sie do nas dziewczyny, wiec było ciekawie. Okazało sie, że dziewczyny były starsze od nas, no ale mozna było potańczyć. Postanowilismy z kolesiamy, ze co piatek bedziemy gdzies wyskakiwać. Można się odpreżyć i nieźle pobawić.
Zaraz lecimy na zakupy, trzeba na wszelki wypadek trochę % kupić, troche wypijemy przed wyjsciem. Idziemy do jakiegoś nowego Pubu, nie wiem jakiego, nie znam nazwy. Podobno fajny klimat i dużo Polaków. Oj już się boję, co się bedzie działo. Na szczęscie jutro mam wolne,...nie dałbym rady znowu iść do pracy na takim kacu co poprzedni. Idę się szykować, prysznić, perfumik..może kogos się poderwie;)
Kumple planuja już następną imprezę...oj się zapowiada. Na szczęście nie u mnie na chacie, bo sie nie zgodziłem. Troszkę byli w szoku, ale potem stwierdzili że pujdziemy do pubu. Wypad planujemy na piątek, mam nadzieje że nic nie popsuje nam planów.
Najedzony jestem i jestem szcześliwy. Jak mi mało do szczęscia brakuje. Zrobiłem dzisiaj taki pyszny gulasz, że moja mamuśka lepszego by nie zrobiła! Ha jak wrócę kiedyś do Polski to się zdziwią ile sie nauczyłem.! Teraz tylko coś do picia i dobry filmik. Nigdzie sie już nie ruszam. Nie odbieram telefonów, dzisiaj mam dzień lenia i odpoczywam! O!
Wcozraj męczyłem się cały dzień...spać nie mogłem bo co sie kładłem to było jeszcze gorzej. Na szczęście dzisiaj lepiej. Kumple wcozraj też zdychali, wiem bo dzisiaj wpadli do mnie do pracy. Chcą zrobić powtórę z rozrywki... hmm musze to przemysleć;) czy chce aby u mnie na chacie taka libacja zwnowu była. Sprzątałem kilka godzin. W sumie jakby sie udało zaprosić jakies dziewczyny to mogłoby być fajnie...
Ale jazda wczoraj była! Przyszli kumpe i wypilismy chyba z 40 browarów na 4 osoby. Pamiętam, do momentu jak Rychu poszedł po coś do jedzenia, potem to juz nic. Aż dziwię się,że wstałem do pracy. Ledwo zyję, wypiłem juz 4 litry coli, chyba zaraz zwymiotuje....dawno tak nie zaszalałem. Jak się kłądę, to jest jeszcze gorzej. Już n ie wiem co mam robić, nikt z kumpli nie odbiera tel. pewnie tez zdychają. Hheheeh to były męskie walentynki.
No tak, niby dzień zakochanych...a mnie skręca. Nie mam dla kogo nawet kupić kwiatka, zaczynam żałować, że tu jestem. W Polsce to chociaż zawsze jakąś laske się poderwało. W sumie nigdy nie lubiałem Walentynek, ale dzisiaj mnie po prostu wkurza ten dzień! Zaraz otworze piwko do obiadu i bedzie ok, filmik włacze. Może kolesi zaproszę, bo oni chyba też siedzą sami. W karty pogramy czy coś i jakoś minie niedziela.



BeeNET